Z blachą dachową można rzeczywiście zrobić wszystko. To materiał elastyczny i trwały, daje się formować, jest idealny do obróbek dekarskich, nie łamie się i nie kruszy podczas pracy.
Wysoka elastyczność tego materiału staje się czasem jego przekleństwem. Niedouczeni lub niedokładni wykonawcy wykorzystują jego właściwości, przekraczając czasem granice wyobraźni i zdrowego rozsądku. Niektóre przykłady pozwalają przypuszczać, że wykonawcy nie mieli zielonego pojęcia, jak wykonać ten czy inny detal, tylko spontanicznie cięli i gięli blachę czym popadnie i patrzyli, co im z tego wychodzi. Jeśli powstały dziury albo coś się rwało – to od czego jest silikon i lutownica? Wykwalifikowany, solidny dekarz nie liczy na przypadkowe efekty swojej pracy i dokładnie wie, jak postępować z materiałem, z którym pracuje.

Wykonawca chyba obawiał się, że będzie ciekło, więc ułożył blachę w dwóch, a miejscami nawet trzech warstwach. Dodatkowo w niektórych miejscach blacha zaczyna się łuszczyć, być może na skutek cięcia diaksem. Część arkuszy jest w innym kolorze.

Klasyczny błąd – połączenie miedzi z innym metalem skończy się szybką korozją obydwu. To nie wszystko – woda z dachu wpłynie pod obróbkę blacharską zamiast do rynny.

Sztywne połączenie blachy uniemożliwia jej swobodne ruchy powodowane rozszerzalnością termiczną – coś musiało wreszcie pęknąć.

Ani ładnie, ani skutecznie. Rozwiązanie krótkoterminowe.
Wykonawca nie sprostał wyzwaniu.




















Komentarze (0)