Kto zawinił?

Kto może wydać jednoznaczną opinię, kiedy popełniono błąd przy budowie domu? Kto może osądzić wykonawcę? Inwestor? Niewiele takich spraw trafia do sądu, gdzie jednoznacznie można wskazać winnego - a często pozory mylą...

Kto zawinił? - zdjęcie 1Zdarzają się przypadki, kiedy oczywista jest wina wykonawcy. Są jednak i takie sytuacje, kiedy do błędów doprowadził skąpy inwestor, który za wszelką cenę chciał obniżyć koszty budowy domu. Nie należą do rzadkości przypadki, kiedy istotnie zawinił wykonawca, jednak gdyby inspektor nadzoru solidnie nadzorował budowę, błędy prawdopodobnie „nie przeszłyby”.

W historii budów było mnóstwo przypadków, gdzie wykonawca po prostu przeniósł błędy z... projektu budowlanego. Jak wtedy wskazać winnego? Wykonawca twierdzi, że zbudował zgodnie z projektem, a projektant twierdzi, że błędy powinien wykryć wykonawca lub inspektor nadzoru - zgodnie ze sztuką budowlaną. Dopiero opinia rzeczoznawcy (a najlepiej dwóch niezależnych) może jednoznacznie wskazać na źródło błędów - wady to nie tylko wina wykonawcy, ale również projektanta i inspektora nadzoru.

Można więc łatwo pomówić lub skrzywdzić, pochopnie oceniając błędy wykonawcze. Na naszym forum użytkownik podał ciekawy przykład. „Miałem kilkanaście przypadków, gdzie inwestorzy wieszali psy na wykonawcach, ponieważ przez strop na najwyższej kondygnacji kapała woda. Wykonawcy wymieniali pokrycie dachowe lub je naprawiali i ... dalej kapało. Czasami sprawa znalazła się w sądzie. A co się okazało? Kiedy wykonałem analizę zjawiska oraz poddałem ocenie projekt i dziennik budowy, to okazało się, że przyczyną kapania wody jest nie przeciek dachu, lecz skraplanie się wody pod poszyciem dachu - a to jest ewidentnym błędem projektowym, bowiem wykonawca zastosował rozwiązanie zgodne z projektem. Zatem kto jest winien? Projektant, ale nie tylko, ponieważ inspektor nadzoru powinien ten błąd natychmiast wykryć, gdyby był oczywiście. Okazywało się wiele razy, że inwestor domu jednorodzinnego w celu oszczędności kosztów budowy, zrezygnował z funkcji inspektora nadzoru. Zatem w takim przypadku, kto winien? Jasne, że projektant i inwestor”
Kto zawinił? - zdjęcie 2
Przed błędami wykonawczymi można się jednak uchronić. Przede wszystkim – unikajmy fałszywie pojętej oszczędności! Aby uniknąć „kwiatków” w projekcie budowlanym, trzeba go przedstawić rzeczoznawcy, który wyłapie wszystkie błędy. Przed błędami wykonawcy i niebezpieczeństwami naszych własnych fanaberii ochroni nas współpraca z inspektorem nadzoru budowlanego. Będzie on konsultował pomysły inwestora związane z chęcią obniżenia kosztów budowy. Będzie również rozwiązywał problemy techniczne, na jakie wykonawca natrafi, a także – całkiem po prostu – będzie fachowym okiem patrzył wykonawcom na ręce. Podnosi to oczywiście koszty budowy, ale pamiętajmy, że błędy i ich naprawa często kosztują dużo więcej.

Dobrym podsumowaniem naszych rozważań będzie wypowiedź cytowanego już forumowicza – doskonały obraz polskiej rzeczywistości: „Czy zauważyliście paradoks w Polsce? Otóż, żeby sprzedawać leki w aptece, trzeba mieć stosowne wyższe wykształcenie farmaceutyczne - czyż nie? Żeby leczyć człowieka czy zwierzę, trzeba mieć także medyczne wykształcenie - czyż nie? Żeby projektować, trzeba także wyższe wykształcenie i w dodatku uprawnienia - czyż nie?
W każdym składzie czy hurtowni budowlanej w Polsce prawie zawsze sprzedawca doradza kupującemu - czyż nie? Czy spotkaliście sprzedawców w sklepach budowlanych z wyższym wykształceniem budowlanym? Ja nie spotkałem! I to jest ten paradoks!. Iluż to wykończonych psychicznie i finansowo właścicieli domów już spotkałem, co po kilka razy wykonywali remonty (...) Nie zliczę. Zawsze jednak, gdy pytałem kto podpowiedział takie rozwiązanie? - słyszałem w odpowiedzi, że w sklepie lub jakiś wykonawca podpowiedział”.

Oceń artykuł
4,67 / 3 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy

Autor: Ewa Staszczyk

Źródło: www.forumbudowlane.pl

Zdjęcia: Mariusz Piszczek

Polecamy Ci również

Zobacz także