Nie daj się oszukać!

Ożywienie w branży budowlanej, dodaje skrzydeł oszustom i naciągaczom. Oszuści kuszący wizją szybkiego i łatwego zarobku, naciągają firmy, dopisując w ten sposób kolejne pozycje do swojej jakże długiej listy ofiar.


Aby nie wzbudzić podejrzeń, łupem grup przestępczych, działających na terenie całego kraju, padają towary chodliwe na rynku. Takie, których zakupu można dokonać od zaraz, na które, po złożonym zamówieniu, nie będzie trzeba długo czekać i które później łatwo będzie można sprzedać. Towarem będącym, w zasadzie, poza podejrzeniem i cieszącym się ogromnym zainteresowaniem, zarówno wśród developerów jak i inwestorów indywidualnych, są materiały budowlane.

Nie daj się oszukać! - zdjęcie 1Aby przestrzec przed nieuczciwymi klientami, na przykładzie jednej z warszawskich firm pokażemy typowy sposób działania przestępców.  

Pierwszym, podejmowanym przez oszustów, krokiem jest z reguły telefon z zapytaniem o oferowany do sprzedaży towar. W przypadku tej konkretnej firmy, dzwoniący był zainteresowany oknami połaciowymi. Po uzyskaniu wszystkich informacji dotyczących interesującego go towaru, mężczyzna złożył telefoniczne zamówienie. Zaproponował uregulowanie należności dokonując wpłaty określonej kwoty w Urzędzie Pocztowym i przesłanie potwierdzenia faksem. Jednocześnie uprzedził, iż nie będzie mógł przyjechać po jego odbiór osobiście. Tak też się stało.

Do firmy dotarło potwierdzenie wpłaty, a po odbiór towaru zjawił się przewoźnik z wynajętej firmy transportowej. W tym samym czasie kupujący dzwonił kilkakrotnie do siedziby firmy, z telefonu miejskiego i telefonu komórkowego, dopytując czy wszystko jest w porządku, czy firma otrzymała potwierdzenie wpłaty i  czy zamówiony przez niego towar zmieści się na wynajętym samochodzie.

Pierwsze podejrzenie wśród pracowników, wzbudził fakt, iż dokonana wpłata opiewała na kwotę wyższą niż wynikało to z wyliczeń sprzedawcy. Mężczyzna złożył zamówienie na 10 okien o wartości 14 000 PLN, a wpłaty dokonał na sumę 19 000 PLN. Na pytanie sprzedawcy skąd ta nadpłata, mężczyzna tłumaczył, że za dzień lub dwa osobiście zjawi się w firmie i za te 5 000 „górką” zakupi jeszcze inny materiał. To jednak nie uspokoiło pracowników. Postanowiono sprawdzić „ów przekaz pocztowy”. Po interwencji u naczelnika poczty (oddziału pocztowego), na którym dokonano wpłaty, okazało się, że na konto firmy wpłacono nie 19 000 PLN a 20 PLN. Przekaz był sfałszowany.

Policji szybko udało się ustalić, że również dane adresowe osoby wpłacającej były fałszywe. Mężczyzna o podanym nazwisku nie istniał, jak również nie istniał podany przez niego adres. W świetle zebranych informacji, policja podjęła decyzję o przeprowadzeniu sprzedaży kontrolowanej. Zatrzymano dwie osoby. W wyniku dalszych czynności policja ustaliła również personalia osoby dzwoniącej, która przewodziła całemu procederowi będąc jednocześnie osadzonym w jednym z warszawskich aresztów śledczych.

Firma, którą próbowano okraść, miała dołączyć do wielu jej podobnych, znajdujących się w dorobku tej konkretnej grupy przestępczej. Dzięki intuicji pracowników, udało się zapobiec oszustwu i zatrzymać sprawców.

Aby nie stać się bohaterem podobnej historii, jak tej, opisanej przez nas, i uniknąć podejrzanej transakcji, należy pamiętać o zachowaniu wobec potencjalnego klienta ostrożności i zasady „ograniczonego zaufania”.

Oceń artykuł
5,00 / 3 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy

Autor: Przemysław Kalicki

Zdjęcia: Redakcja

Polecamy Ci również

Zobacz także