Po pierwsze - bezpieczeństwo
Remontowane poddasze mieści się w kamienicy położonej przy małej, cichej uliczce. Nie mniej jednak jest ona dostępna dla ruchu drogowego. Ponieważ adaptacja polegała między innymi na rozbiórce dachu, trzeba było więc, jeszcze przed rozpoczęciem prac, odpowiednio zabezpieczyć ulicę. Zabezpieczenie polegało głównie na zbudowaniu zadaszeń, zarówno od strony ulicy (pod remontowaną częścią), jak i od dziedzińca kamienicy (nad wejściem do klatki schodowej). Biuro Drogownictwa i Komunikacji urzędu miasta musiało w tej sprawie wydać pozwolenie i sporządzić dwa projekty zabezpieczenia oraz oznakowania robót związanych z adaptacją poddasza: sposobu zabezpieczenia prac na czas ustawiania zadaszenia (chodziło tu o odgrodzenie terenu specjalnymi barierami i oznakowanie słupkami) oraz organizacji ruchu na czas funkcjonowania zadaszenia i trwania robót. Wszystko po to, aby zarówno piesi, jak i kierowcy mogli bezpiecznie korzystać z ulicy.
Drewniane zadaszenie na dziedzicu kamienicy zbudowała, a następnie zamontowała ekipa remontująca poddasze. Po takich przygotowaniach można już było przystąpić do realizacji inwestycji.
Na początek rozbiórka dachu
Pierwszym etapem prac budowlanych była rozbiórka istniejącego dachu. Zdjęto starą dachówkę, którą następnie przetransportowano na dół, na dziedziniec, specjalnie skonstruowanym wyciągiem wyposażonym w wiadro. Za pomocą tego samego wyciągu pozbywano się także innych niepotrzebnych materiałów z poddasza – śmieci i gruzu, które następnie trafiały do kontenera. Na tym etapie prac rozebrano także większość istniejącej więźby dachowej.
Wybrana przez inwestorkę ekipa budowlana okazała się fachowa i dobrze zorganizowana. Demontaż starej konstrukcji dachu i budowa nowego musiały przebiec bardzo szybko i sprawnie, głównie ze względu na niesprzyjającą tego typu pracom porę roku – późną jesień. W każdej chwili bowiem pogada mogła się załamać, a padający deszcz czy śnieg – zalać strop poddasza, a nawet sąsiadów mieszkających piętro niżej. Dlatego też ten etap prac był wykonywany aż przez dziesięciu pracowników. Rozebranie starego dachu, budowa nowej więźby wraz z dwiema lukarnami i przykrycie folią całej konstrukcji trwało około tygodnia. Nad całością prac czuwali kierownik budowy oraz konstruktor.
Niespodzianka - niedrożne kominy
W trakcie budowy okazało się, że dwa z trzech kominów są prawie zupełnie zatkane i mają za słabą konstrukcję. Trzeba było je rozebrać i postawić od nowa wraz z instalacją nowych przewodów kominowych, co było niemałym i niespodziewanym wydatkiem. Trzeci zaś komin trzeba było rozebrać, na szczęście tylko w niewielkiej części.
W listopadzie zamontowano okna połaciowe nad antresolą, położono blachodachówkę i wykonano obróbki blacharskie kominów. Dach był na tyle skomplikowany, że dekarze nie położyli ani jednego arkusza blachy bez docinania. Ponadto był, jak mówiła ekipa (rodowici górale), bystry, czyli stromy. Jego wykończenie wymagało więc wyjątkowych umiejętności dekarskich i pracy na wysokości – czwartym piętrze budynku.
Inwestorka wspomina, że był to idealny moment na zakończenie robót dekarskich. Zaraz potem pogoda popsuła się, zaczęły padać zacinające deszcze i dzięki temu poszycie dachu od razu poddane zostało naturalnym testom. Można było obserwować, jak zachowuje się dach, czy nie ma jakichś nieszczelności – wszystkie prace wykonano prawidłowo.
Podłączenie pionów
Kanalizacja poddasza wymagała podłączenia do pionów mieszkania znajdującego się piętro niżej. Sąsiedzi początkowo wyrazili zgodę na udostępnienie mieszkania, później jednak zmienili zdanie, nie podając konkretnych powodów swojej decyzji. Na szczęście, sąsiedzi nie byli właścicielami mieszkania, a jedynie je wynajmowali, i w krótkim czasie wyprowadzili się, a lokal został sprzedany. Nowa sąsiadka nie robiła już żadnych problemów. I chętnie udostępniła mieszkanie. Inwestorka do dziś wspomina, że miała w tym przypadku dużo szczęścia, bo co by było, gdyby to mieszkanie we właściwym czasie nie zmieniło lokatorów na bardziej przyjaznych i wyrozumiałych. Budowa przedłużałaby się i pewnie straciłyby ważność niektóre inwestycyjne pozwolenia.





